„Ratunkowy zestaw hygge”, czyli jak się odstresować

dnia

Inspiracją dla tego wpisu znów jest książka o filozofii „hygge”. I w dodatku – tego samego autora, co ostatnio (Meik Wiking!). Nie żebym była monotematyczna, ale jeśli coś cieszy i sprawia radość, warto o tym „mówić” i dzielić się z innymi. Takie mam zdanie.

Każdemu zdarza się wrócić z pracy w złym nastroju, albo wstać „lewą nogą”. Wytrącić z równowagi może nas wszystko: źle ułożone talerze, jakieś słowo, gest, bałagan. Wiking proponuje sięgnąć wówczas po „ratunkowy zestaw hygge”, czyli:

Świece. Ja akurat lubię zarówno proste, jak i ozdobne, zapachowe i bezwonne; byle dużo 🙂

Czekolada. Wiem, wiem…kalorie, ale i też endorfiny. Nie trzeba od razu rzucać się na całą tabliczkę, wystarczy mała kosteczka…np.kokosowa 🙂

Ulubiona herbata. W moim przypadku są to: rooibos, sencha, yerba mate, zielone i czerwone…”Wieczór wigilijny”, „Sen nocy letniej”…Kupuję je w malutkim, lokalnym sklepie. Z miłą obsługą i gwarancją jakości 🙂

Ulubiona książka. Taka, która sprawi, że zapomnisz o tym, kim jesteś i gdzie mieszkasz. Moja aktualna lektura to: „Purezento” Joanny Bator oraz opowiadania na motywach „Wieďźmina” Sapkowskiego. Polecam!

Ulubiony film lub zestaw odcinków ukochanego serialu. Mężowi podarowałam akurat wszystkie części Bonda z Seanem Connery; sama planuję obejrzeć „Grę o tron” i „House of Cards”.

Dżem. Odkąd jestem posiadaczką tostera (dostałam od Mikołaja, czyli Rodziców :)), nie było jeszcze dnia bez tego smakowitego dodatku! Morela, marakuja i jagoda! Mniam!

Para ciepłych wełnianych skarpet. Od razu robi się jakoś tak domowo 🙂 Pierwszy zakup w Nowym Roku – dla córci…kożuchowe, z reniferkami. Prosto z gór, ze Szklarskiej Poręby!

Ważne listy napisane na papierze. Na razie zrobiłam je w wersji elektronicznej; jeszcze dziś przepiszę ręcznie 🙂

Ciepły sweter. Obowiązkowo. Niebieski z chmurkami 🙂

Notes. Oczywiście, że jest! Podobnie jak kalendarz.

Miły koc. Nawet kilka sztuk! Z bajkowymi postaciami 🙂

Papier i ołówek. Uwielbiam rysować!

Muzyka. Styczeń „upłynie” mi ze Stingiem! Prezent od męża 🙂 Ale chciałabym również posłuchać Ani Dąbrowskiej i Moniki Brodki, a więc czegoś łagodnego i kobiecego!

Album fotograficzny. Nostalgicznie i tradycyjnie. Właśnie w takiej formie przechowuję zdjęcia ze ślubu. I te z dzieciństwa.

Prawda, że fantastyczny pomysł? Nie widzę sensu tłamszenia w sobie negatywnych emocji, albo – co gorsza – wyładowywania ich na najbliższych. Hygge jest lepsze, przyjemniejsze i o wiele bardziej skuteczne!

Jestem ciekawa, jak Wy radzicie sobie w stresujących sytuacjach…Czy też preferujecie jakąś konkretną formę relaksu…??? Podzielcie się opiniami i sposobami na trudne chwile i na…szczęście!

Źródło zdjęć: własne

Źródło informacji: Meik Wiking, Hygge. Klucz do szczęścia, tłum. Elżbieta Frątczak-Nowotny, Warszawa 2017, s. 134-137.

Reklamy

10 Komentarzy Dodaj własny

  1. Chadonistka pisze:

    Mnie szczególnie zainteresowały skarpety z reniferki! 🙂 To musi być coś.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Był jeszcze model z bałwankami. Żałuję, że nie kupiłam. Świetnie się noszą, są ciepłe i córcia się nie przewraca, bo mają antypoślizgową podeszwę 🙂

      Polubienie

  2. Elf Naczi pisze:

    Pod większością mogłabym się podpisać, tylko u mnie z czekoladą różnie bywa – czasem nie mogę się powstrzymać i zamiast kończyć na jednym kawałku kończę w połowie tabliczki 😛 Poza tym ciepła herbata i milusi koc – obowiązkowo ♥ Powiedziałabym jeszcze dobra książka, ale ostatnio więcej siedzę w podręcznikach niż przy literaturze pięknej 😛

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ja też często nie potrafię odmówić sobie kolejnego kawałka czekolady 😉

      Polubienie

  3. adrianakrynska pisze:

    Też jestem zwolenniczką cieszenia się małymi rzeczami, bo z nich właśnie składa się życie – dlatego idea hygge jest mi bardzo bliska 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Miło mi to słyszeć/czytać 🙂

      Polubienie

  4. U mnie relaks wieczorny po ciężkim dniu w pracy wygląda bardzo podobnie 🙂 Choć zamiast kawałka czekolady wybieram owoce, bo niestety często na jednym kawałku może się nie skończyć 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Polecam w takim razie sok ze świeżo wyciskanych owoców!

      Polubienie

  5. Monika pisze:

    U mnie nie skończyłoby się na jednej kosteczce. Lepiej zamienię czekoladę na kawę z przyprawami.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Też mam problem z dawkowaniem czekolady 😉 a kawę uwielbiam z cynamonem i kokosem 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s