Gorzej niż u Kevina, czyli kilka słów o tegorocznych świętach…

Miało być pięknie, magicznie i spokojnie. A skończyło się w łóżku. Tak, tak… mowa tu o świętach!

Grypa żołądkowa, popularnie zwana „jelitówką”. Najpierw dopadła mnie (w samą Wigilię!), potem moich rodziców (pierwszy dzień świąt), a na końcu męża (w nocy z 25 na 26 grudnia).

Nie spróbowałam karpia w galarecie, nie zjadłam barszczu z uszkami, ani krokietów i urodzinowego tortu! Nie poszłam na „pasterkę”. Nie pojechałam też na chrzciny, nie zobaczyłam się z rodziną ze Stanów, nie uściskałam cioci i wujka z Katowic…

I mogłabym tak wymieniać w nieskończoność…

Wszystko na „nie”, no prawie…

Goście dopisali, Mikołaj również przeszedł samego siebie (na załączonym zdjęciu zaledwie 1/2 prezentów) i póki co – córcia zdrowa.

Sucha weka i chałka z masłem przez całe 3 dni, uwierzycie? I jeszcze leki. Całe szczęście, że istnieje coś takiego jak dyżur apteki!

A…i przewróciła się choinka. Potłukły się prawie wszystkie bombki. Rano, babcia (czyli moja mama) musiała „na szybko” „ubierać” nową, żeby wnuczce pokazać… Dobrze, że w piwnicy znalazło się dodatkowe drzewko (choć nie tak duże i okazałe:().

Takiego Bożego Narodzenia nie przeżyłam nigdy. I nikomu nie życzę.

O…nie, przepraszam! Raz spędziłam Drugi Dzień Świąt pod kroplówką…

Może w następnym roku będzie lepiej. Oby.

P.S. Mam nadzieję, że u Was było fantastycznie – tak jak powinno.

Ciekawe, co przydarzy się w Sylwestra?

Pozdrawiam!

 

 

Źródło zdjęć: unsplash.com oraz własne

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s