O wigilijnym menu karmiącej mamy

To już drugie święta, w trakcie których powinnam szczególnie zadbać o menu, z racji tego, że jestem mamą karmiącą. W tym roku będzie nieco łatwiej niż w ubiegłym, bo: po pierwsze – Julia skończyła 13 miesięcy i moja dieta nie jest teraz aż tak restrykcyjna; po drugie – czuję się znacznie lepiej… blizna po cesarskim cięciu w pełni zagojona, kręgosłup też, o dziwo, wytrzymuje…

Czego unikać, a na co można sobie pozwolić przy tzw. „kp”?  Oto kilka wskazówek, „wziętych” z doświadczenia…

Zero alkoholu. To wiadomo.

Proponuję również ograniczyć wszelkie tłuste, smażone i mocno przyprawione potrawy.

Ta sama rada dotyczy kapusty i grzybów. Są naprawdę ciężkostrawne.

Ja, na szczęście, od momentu zajścia w ciążę, całkowicie zmieniłam nawyki żywieniowe i od ryby z patelni wolę taką z parownika. Choć w Wigilię pewnie skuszę się na coś innego…Zresztą, spróbowałabym nie… Przecież nie odmawia się mamie. Jej kuchnia jest najlepsza.

Barszcz. Oczywiście, że tak! Tyle, że bez soli, pieprzu itp.

Kompot z suszu. Obowiązkowo, mimo iż kiedyś go nie znosiłam.

Cytrusy, ale w mniejszych ilościach (uczulają!)

Ciasta. Tym razem „postawię” na orzechowiec, murzynka i pierniczki, bo w 2016 musiałam obejść się smakiem… (córci za bardzo doskwierały kolki).

Smacznego!

Źródło zdjęć: unsplash.com

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s