TM testuje: Buna Cosmetics

Cenię piękno i naturalność. Takich też używam kosmetyków: delikatnych i zbawiennych dla skóry, ekologicznych, których formuła przywodzi na myśl zielnik babuni albo zapach łąk i lasów. Odkąd zaszłam w ciążę i zdecydowałam się na karmienie piersią, bardziej świadomie wybieram produkty, czytam etykiety i analizuję ich skład. Niedawno odkryłam brand w pełni odpowiadający mym upodobaniom i „filozofii życia” Trendy Mamy. Jej esencję stanowią dwa proste słowa: „zdrowo i modnie”. 

Buna Cosmetics, bo o tej marce mowa, nawiązując do dawnych tradycji ziołoleczniczych i wykorzystując przede wszystkim cztery kluczowe rośliny: szałwię, rozmaryn, aloes oraz melisę, wprowadziła na rynek kojarzące się z przyrodą tzw. „zielone linie” i…skradła, jak podejrzewam, serca tysięcy kobiet…, w tym – moje!

By przekonać Was o skuteczności zamkniętych w designerskie, nowoczesne opakowania receptur, na potrzeby tego wpisu, specjalnie dla Ciebie, Droga Czytelniczko, wypróbowałam kilka z nich…

 

 

TWARZ

  • krem do skóry tłustej i mieszanej na dzień i na noc z serii „szałwia” (SZAŁWIA, łagodzący pięciornik oraz 5 drogocennych olejków: makadamia, monoi, kukurydziany, sezamowy i oliwkowy);

DŁONIE

  • ultranawilżający krem do rąk do skóry suchej z serii „aloes” (ALOES, mocznik, alantoina, gliceryna, naturalna wazelina, masło shea, witaminy C i E, pantenol);
  • kojąco-ochronny krem do rąk do skóry podrażnionej z linii „szałwia” (SZAŁWIA, gliceryna, mocznik, alantoina, masło shea, pantenol, witaminy C i E, naturalna wazelina);

WŁOSY

  • szampon do włosów farbowanych „rozmaryn”;
  • odżywka do włosów farbowanych „rozmaryn” (ROZMARYN, keratyna oraz chroniący kolor i strukturę włosów filtr UV);

CIAŁO

  • balsam do ciała odżywczy „szałwia” (SZAŁWIA, nawilżająca gliceryna i oliwa z oliwek);
  • kremowy żel pod prysznic i płyn do kąpieli 2 w 1 „szałwia”.
IMG_20171211_134747_327
Mój kosmetyczny organizer, jak widać, jest za mały…Buna to szeroki wachlarz produktów!!! Każda z Was znajdzie na pewno coś dla siebie 🙂

A oto wyniki…

Krok pierwszy. Zacznę od krótkiej charakterystyki głównych składowych, czyli ziół, odpowiedzialnych w dużej mierze za efektywność sprawdzonych przeze mnie preparatów.

 

SZAŁWIA. To podobno najbardziej znany naturalny antybiotyk, skuteczny w leczeniu trądziku i wyprysków. Dzięki właściwościom odżywczym, witaminom A, C i z grupy B, a także minerałom, fitohormonom i olejkom eterycznym, roślina ta opóźnia starzenie się skóry i powstawanie zmarszczek, wpływając fantastycznie na kondycję naszej cery. ROZMARYN. Pochodzi z rejonów Morza Śródziemnego, często używany w kuchni jako przyprawa. W kosmetyce ceniony za: ujędrnianie, obecność antyoksydantów, działanie odkażające i bakteriobójcze, antyseptyczne, łagodzące, chroniące (przed promieniami UV). ALOES. Wywodzi się z Półwyspu Arabskiego i Afryki, jego walory doceniano już w Indiach, Chinach i Egipcie. Stosowany w szamponach i odżywkach do włosów, zapobiega ich rozdwajaniu; w kremach – odpowiada za elastyczność i jędrność. Zawiera witaminy A, C i E, których funkcją jest m.in: natłuścić, nawilżyć, wygładzić, zwiększyć produkcję kwasu hialuronowego.

Krok drugi i trzeci – przebieg testu, spostrzeżenia i moja opinia. Współczesna kosmetologia jest już na tyle zaawansowana, że pozytywne rezultaty widzimy niemalże „gołym okiem” natychmiast po użyciu balsamu czy żelu, mimo iż sekret właściwej pielęgnacji kryje się w jej regularności (o czym staram się zawsze pamiętać!). 

Tak właśnie było w przypadku ultranawilżającego kremu do rąk do skóry suchej z serii „aloes” oraz kojąco-ochronnego kremu do rąk do skóry podrażnionej z linii „szałwia” Buny. 

photo-1503334849647-1d48ae0ba696
Zadbane dłonie są wizytówką kobiety; źródło zdjęć: unsplash.com

Pierwszy stosowałam rano i wieczorem; drugi przed wyjściem na dwór (czasem też po). Dłonie za każdym razem otulał ciepły i świeży zapach, a do tego – mogłam założyć rękawiczki, nie martwiąc się, że kosmetyk się nie wchłonie.

20171213_094154
W grudniowe, mroźne dni (choć zielone i póki co bez śniegu) kremy Buna sprawdzają się idealnie: chronią i nawilżają!
20171213_115634
Moja cera zawsze była wrażliwa i wymagająca…Buna sprostała zadaniu!

Prawdziwym „hitem” okazał się jednak szałwiowy krem do twarzy do skóry tłustej i mieszanej na dzień i na noc. To, co najbardziej „uwiodło” mnie w tym produkcie, to tzw. formuła 2 w 1. Jako aktywna i świeżo upieczona mama, czas mam dla siebie ograniczony, także ten spędzony w łazience. Lata, kiedy godzinami siedziałam przed lustrem, biegałam do kosmetyczki i na manicure, minęły pewnie bezpowrotnie. Potrzebowałam więc czegoś, co zapewni mi ochronę, świeży wygląd i jednocześnie pomoże zaoszczędzić kilka cennych minut, bez zbędnego zajmowania miejsca na półce…I…Eureka! Udało się! A przy tym, po raz kolejny, upajała mnie delikatna woń ziół. Nakładając ten „czarodziejski eliksir”, czułam się tak, jakbym piła ulubioną zieloną herbatę – zrelaksowana i zadowolona. Dodatkowy atut – dobry na chłód i pogodę z minusową temperaturą, cera bez pajączków, podrażnień i zaczerwienienia!

20171213_152522.jpg
Szampon, odżywka do włosów oraz olejkowy żel pod prysznic również na stałe zagościły w łazience!

Nigdy nie farbowałam włosów, ale pewnego dnia, przed świętami Bożego Narodzenia postanowiłam odświeżyć kolor i zrobiłam pasemka…Od tamtego momentu nie rozstaję się z odżywkami i różnymi szamponami…Buna przypomina mi dzieciństwo…wtedy używało się tylko ziołowych preparatów. Najgorsza jest zima: pod czapką zamiast fajnej fryzury, skrywają się płaskie, cienkie, niesforne, opadające „strąki”, które w dodatku elektryzują się dość mocno…Rozczesywanie to koszmar. Układanie – prawie że horror. Na szczęście z Buna „idzie” wszystko o wiele łatwiej!

photo-1466970807610-b263736b11ca
Źródło zdjęć: unsplash.com

Dziś odwiedziłam fryzjera, zobaczymy, co się wydarzy przy następnej wizycie…wówczas podzielę się z Wami opinią!

Żel i balsam? Rewelacja! Uwielbiam olejkowe konsystencje. Wydaje mi się, że lepiej wygładzają i nawilżają, a przy tym są bardziej wydajne. Mogłabym nie wychodzić z wanny. I urządzić domowe spa!

P.S. Ku wielkiemu zaskoczeniu, odkryłam, iż moja mama w swojej kosmetyczce również ma Bunękremowy żel pod prysznic oraz maseczki!

IMG_20171126_120755_989
Źródło zdjęć: własne, kosmetyczny koszyk mojej ukochanej mamy… jest i Buna!

Krok czwarty – rekomendacja!

Jeśli jesteś „eko” lub po prostu cenisz dobre, polskie kosmetyki (w normalnej,  rozsądnej cenie!), koniecznie, Trendy Mamo, sięgnij po Buna Cosmetics. Z pewnością nie zawiedziesz się!

A oto adres, który może Ci się przydać: http://www.bunacosmetics.com

Bądź piękna zimą!

Źródło zdjęć: Buna, unsplash.com. oraz własne

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s