Po drugiej stronie lustra

Doszłam do wniosku, że jako mamie bliżej mi do Alicji z Krainy Czarów niż do wyzwolonej, walczącej o swoje prawa, kobiety. Dość mam już – powtórzę raz jeszcze – całej tej medialnej wojny, feministycznych haseł i tzw. „wolności”, o którą to – niby w obronie  – „biją się” różne dziwaczne środowiska, w tym i… „wszystkowiedzące”rodzicielki, wchodzące z butami w czyjeś życie. Moje życie. 

Odkąd zostałam mamą, przebywam w innym świecie – po drugiej stronie lustra. Wielokrotnie spotkałam się jednak z tego powodu z niezrozumieniem i krytyką ze strony otoczenia. A przecież mam prawo zadecydować czy iść na imprezę czy zostać w domu. Spacer z mężem i córeczką, zabawa, uśmiech na twarzy dziecka są teraz o niebo dla mnie ważniejsze od plotek z koleżanką, od dąsań cioć, kuzynek, kuzynów i wszystkich krewnych królika. I nikogo moje wybory nie powinny w żaden sposób dotykać, interesować ani krzywdzić. Dlaczego zatem odnoszę nieodparte wrażenie, że w dzisiejszych czasach każdy każdemu próbuje ustawiać harmonogram dnia, wyznaczać role, zadania, zaglądać przez ramię, dyktować, co jest słuszne a co nie, mierzyć swoją własną miarą?

Alicja była szczęśliwa w innym, alternatywnym, baśniowym świecie. Ja też wolę nie iść za tłumem, nie poddawać się histerii, panice, narzucanym trendom i modom, opiniom. Moją Krainą Czarów, moim „Wonderlandem”są: rodzina, macierzyństwo, podróże, książki, praca, pisanie, kawa latte, niedzielne śniadanie i mnóstwo innych przyziemnych, ale o mocy magicznej rzeczy. Dojrzałam do tego, by celebrować prywatność, by stawiać jasno granice, by  tzw.”uniesienia” nie zmąciły niczego ważnego. Hasłu „Carpe diem” nadaję unikatowy, spersonalizowany charakter. Bo przecież mogę chwytać dzień jak chcę. Bez uczestniczenia w manifestacjach, bez ubierania się na czarno, bez tłumaczenia się.

Współczesnym feministkom wydaje się chyba, że są sufrażystkami, a tak naprawdę skandalem i rozgłosem próbują jedynie „ustawiać meble w nie swoim mieszkaniu”, na siłę coś udowadniając. Czy rzeczywiście wyznacznikiem „girl power” i wartości z tym związanych muszą być wypowiedzi w stylu: „moje ciało/moja macica – moja sprawa”?

Ja kobiecość pojmuję zupełnie inaczej. I nie wstydzę się tego.

I tak oto macierzyństwo wymieszało się z polityką, publiką i prywatą zarazem.


Źródło zdjęć: pixabay.com 

Macierzyństwo

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s