Śpiewajmy do dzieci

Charles Baudelaire zwykł mawiać,  iż „muzyka dziurawi niebo”. A dziś o jej sile, pięknie i wpływie na najmłodszych opowiada nam Kasia Kawalec z „Muzaza”, prowadząca zajęcia umuzykalniające dla dzieci według teorii uczenia się profesora Eliasa Edwina Gordona. 

1. Na czym polega stosowana przez Państwa metoda E.E. Gordona?

Pracujemy wg teorii uczenia się (Music Learning Theory) prof. Eliasa Edwina Gordona. Nie jest to konkretna metoda, ale bardziej narzędzie do pracy, opis tego jak uczymy się muzyki i jak należy uczyć muzyki małe dzieci. (Badania profesora były prowadzone na przestrzeni kilkudziesięciu lat). Punktem wyjściowym jest założenie, że dzieci uczą się muzyki tak jak języka. Noworodek słyszy bardzo wiele słów właściwie od chwili narodzin. Rodzice wcale nie planują nauczyć go mówić w pierwszych dniach jego życia, ale mówią do niego nieustannie, dzięki czemu nieformalnie nim kierują w kształtowaniu słów. Małe dziecko bardzo silnie absorbuje to co się wokół niego dzieje więc zaczyna naśladować to co słyszy. Pierwsze próby to eksperymentowanie z dźwiękami, tzw. paplanina. Przed ukończeniem pierwszego roku życia dziecko jest zazwyczaj gotowe wyartykułować dźwięki języka kultury, w której wzrasta. Następnym etapem jest przełamanie kodu swojego ojczystego języka i powtarzanie poszczególnych słów. Dopiero potem dziecko zaczyna formułować proste zdania i porozumiewa się z innymi. Dziecko zaczyna czytać i pisać to, co wcześniej już słyszało i czego nauczyło się mówić. Oczywiście dość absurdalne wydaje się zastosowanie odwrotnej kolejności i to samo tyczy się muzyki. Więc moje ulubione pytanie, które zadaje prof. E.E.Gordon: Jeśli dziecko potrzebuje około roku czasu słuchana mowy różnych osób, żeby podjąć próbę artykułowania pierwszych sylab, a potem prostych słów, to dlaczego oczekuje się od dzieci żeby śpiewały całe piosenki? I to jeszcze z tekstem?

Pierwszym etapem nauki muzyki – i nie ma znaczenia czy zaczynamy od dziecka kilkumiesięcznego, pięcioletniego czy siedmioletniego, jest śpiewanie DO niego ( nie razem z nim). Pokazujemy różnorodność skal i rytmów, „zanurzamy” dziecko w środowisku muzycznym. Ponieważ uczymy się osobno melodii i rytmu, oddzielnie pracujemy nad warstwą tonalną i rytmiczną. Następnym etapem jest uczenie dzieci słownika muzycznego w postaci motywów tonalnych i rytmicznych (pierwsze muzyczne „słowa”), a także koordynacji ruchowej ciała – naszego najważniejszego instrumentu. Ponieważ nasz mózg uczy się co czym nie jest, prezentujemy dzieciom jak najwięcej materiału muzycznego w najróżniejszych skalach i metrach. I z wszystkimi dziećmi pracujemy indywidualnie – bo kluczowe jest dobranie dla konkretnego dziecka konkretnego motywu w zależności od etapu ( stadium audiacji), w którym obecnie się znajduje. Robimy dokładnie to samo co rodzice, którzy ucząc dzieci mówić 

2. Jak przebiegają zajęcia w noworodkami i niemowlętami, bo ta grupa uczniów wydaje się najbardziej wymagająca i najtrudniejsza?

Nie jest to wbrew pozorom najtrudniejsza grupa. Niemowlęta są bardzo zainteresowane tym co dzieje się na zajęciach, ale też bardziej naturalnie przyjmują to co robimy, niż np. dzieci w wieku 3-4 lat, które nie miały wiele styczności z muzyką we okresie niemowlęctwa. Starsze dzieci mają juz większą potrzebę ruchu, zainteresowane są słowami i zabawkami, które służą nam jako pomoce. I jeśli nie doświadczyły muzyki we wcześniejszych latach, umuzykalnianie ich będzie trudniejsze.  Dzieci półroczne świetnie reagują na muzykę i nasze „muzyczne rozmowy” (choć zapewne trudno w to uwierzyć – młodsze dzieci jeszcze lepiej) i najczęściej też szybciej się do nich włączają niż dzieci starsze. Trzeba też powiedzieć, że muzyka jest pewnym sposobem komunikowania się, swoistym językiem. Ponieważ tak małe dzieci nie znają jeszcze języka mówionego, język muzyczny jest dla nich równie ciekawy i tak samo naturalnie go zgłębiają. Nie bez znaczenia jest też fakt, ze kiedy dzieci przychodzą na świat ich poziom muzycznych zdolności jest najwyższy i w miarę upływu lat (dokładnie do 9 roku życia) zaczyna opadać. Dlatego tak bardzo ważne jest by już od kołyski stymulować dziecko muzycznie, nie tylko na zajęciach, ale przede wszystkim w domu. Tylko bowiem w bogatym muzycznie środowisku poziom muzycznych uzdolnień może u dziecka zatrzymać się na poziomie zbliżonym do tego z dnia narodzin.

Jeśli chodzi o przebieg zajęć, zbieramy się w sali, w której wszyscy siedzimy razem na dywanie. Osoba prowadząca śpiewa dzieciom piosenki i rytmiczanki (staramy się zaprezentować dzieciom jak najbardziej różnorodny materiał muzyczny w wielu skalach i metrach), a także muzyczne „zapytania” i „odpowiedzi” ( motywy muzyczne tonalne i rytmiczne). Rodzice włączają się w śpiewanie i poruszanie razem z dziećmi. Do tego muzycznego materiału mamy też swoje pomoce, zabawki, którymi uatrakcyjniamy dodatkowo zajęcia.

3. Czy chodząc na zajęcia, w domu również trzeba wykonywać jakieś ćwiczenia?

Oczywiście. Przede wszystkim trzeba dzieciom bardzo dużo śpiewać, najlepiej bez słów. To jest podstawa, którą każde dziecko powinno wynieść z domu jeszcze nawet przed zajęciami. Ponieważ jednak rodzice sami zazwyczaj nie otrzymali właściwej i wczesnej edukacji muzycznej, nie czują się kompetentni i boją się, że zaszkodzą dziecku. Oczywiście rodzic, który nie jest muzykiem będzie miał trudności, żeby zaprezentować złożony materiał muzyczny czy rytmiczanki, które wykonujemy na zajęciach, niemniej już po kilku zajęciach rodzic będzie umiał naśladować choć w części to co robimy na zajęciach, a poza tym jeśli pojawi się śpiew w domu najlepiej już do niemowlaków, to już jest naprawdę bardzo bardzo dużo.

I jeszcze dodam, że rodzice często boją się, że zaszkodzą dziecku śpiewając nieczysto, jednak dużo większą stratą jest dla dziecka, jeśli od własnych rodziców nie usłyszy śpiewu w ogóle.

4. Po czym poznać, że nasze dziecko jest muzykalne, zwłaszcza jeśli ma np.dopiero 2 lub 3 miesiące?

Jest to trudne do rozpoznania. Niektóre dzieci już w tym wieku będą prezentować różne reakcje, które będą świadczyć o tym, że mogą mieć wyższy poziom zdolności i my to widzimy na zajęciach. Jednak o dzieciach, które tych reakcji nie prezentują nie można powiedzieć, że nie mają wysokich zdolności. Powodem braku reakcji może być brak gotowości emocjonalnej lub nieśmiałość do pokazywania się w grupie. Na późniejszym etapie dzieci kilku letnich i starszych możemy przeprowadzić testy, które wskazują nam poziom zdolności muzycznych, trzeba jednak pamiętać, że do 9 roku życia jesteśmy w stanie wciąż te zdolności rozwinąć. Oczywiście rodzimy się z różnym poziomem wrodzonych zdolności i na to nie mamy wpływu, warto natomiast zadbać o to, co mamy, tym bardziej, że możemy mieć na to wpływ do 9 roku życia, a okres niemowlęctwa i wczesnego dzieciństwa jest kluczowy, dlatego zaczynamy zajęcia dla dzieci tak wcześnie. Nie jest to więc wynikiem „mody” czy trendów, żeby wychować małego Einsteina już od kołyski 🙂

5. Czy koszt takich zajęć umuzykalniających jest duży? I jak długo trzeba czekać na efekty?

Obecnie koszt naszych zajęć to 100 zł miesięcznie, w czym zawierają się 4 zajęcia. Dla innych na pewno będzie to duży wydatek, dla innych mniejszy 🙂 Więc ciężko mi odpowiedzieć czy to dużo. W większych miastach takich jak Warszawa czy Wrocław ten koszt jest za zwyczaj nieco wyższy.

Natomiast co do efektów to na etapie wczesnego uczenia nigdy nie zakładamy, że dzieci nabędą konkretne umiejętności lub reakcje muzyczne. To co robimy, to pokazujemy dzieciom czym jest muzyka i jak można się nią porozumiewać. I samo to stymuluje dziecko muzycznie i daje im tyle, ile na ten moment są w stanie przyjąć. Efektów będzie więc tyle ile dzieci na zajęciach, a każde z nich jest inne, wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju. Trzeba pamiętać, że na „efekt” ma wpływ bardzo dużo różnych rzeczy. Przede wszystkim czy muzyka i śpiew jest obecny w domu, a także jaki poziom zdolności miało dziecko w chwili narodzin, a także jaki ma wrodzony charakter, czy lubi się pokazywać w grupie.Nie jest prawdą to, że jeśli dziecko rodzi się z niskim poziomem zdolności to nie warto poświęcić czasu na muzykowanie. Takie dziecko odpowiednio kierowane będzie potrafiło w dorosłym życiu, śpiewać z czystą intonacją, poruszać się rytmicznie, a nawet grać na instrumencie, czyli to czego nie potrafi tak naprawdę większość naszego społeczeństwa.

Nie pracujemy dla konkretnego „efektu”, bo każde z dzieci przyswoi inną część tego co prezentujemy i jest to absolutnie indywidualne i „niezmierzalne” (mówimy tu o naprawdę małych dzieciach). Jakiekolwiek oczekiwanie, ocenianie czy porównywanie byłoby bardzo krzywdzące, a przede wszystkim niepotrzebne.

Mogę natomiast napisać kilka słów o reakcjach. Jedne dzieci odezwą się już na pierwszych zajęciach, u innych będzie można obserwować zaangażowanie rytmiczne, inne będą siedzieć i obserwować, a jeszcze inne będą przemieszczać się po całej sali i wydawać się kompletnie nie zainteresowane tym, co robi prowadzący. Był raz u nas chłopczyk, który przez dwa lata siedział u mamy na kolanach i ani razu się nie odezwał a w trzecim roku zaczął śpiewać dokładnie WSZYSTKO.

Więc wszystkie opisane reakcje są w porządku. Najważniejsze, żeby dziecko SŁYSZAŁO co się dzieje i robiąc wszystkie te rzeczy wymienione wyżej tak właśnie się dzieje. A przyjmie tyle, ile może na ten moment i to też jest w porządku.

 

Źródło zdjęć: Muzaza. Kreatywna Edukacja Muzyczna

Pytała: Agnieszka Osińska-Szpur

Odpowiadała: Kasia Kawalec

 

Dla wszystkich Trendy Mam zainteresowanych zajęciami „Muzaza”, podajemy adres i kontakt:

ul. Kolejowa 8, Świdnica

email: kontakt@muzaza.pl

Rozmowy przy kawie

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s